Moje czy nasze? Czyj jest dom, w którym mieszkasz lub właśnie czytasz ten post?

Moje czy nasze? Czyj jest dom, w którym mieszkasz lub właśnie czytasz ten post?

Kilka dni temu do mojej kancelarii przyszła kobieta, która od rozwodu nie mogła zrozumieć jednej rzeczy. Przez lata była przekonana, że mieszkanie, które kupiła wspólnie z mężem, w znacznej części zostało sfinansowane dzięki pomocy jej rodziców. Nie chodziło o kilka tysięcy złotych przekazanych na urządzenie wnętrza, ale o oszczędności ich życia, pieniądze odkładane przez wiele lat z myślą o tym, aby córce było łatwiej rozpocząć dorosłe życie.

Rodzice nie mieli żadnych wątpliwości. Pomagali swojemu dziecku. Tak przynajmniej myśleli.

Kiedy jednak małżeństwo się rozpadło, okazało się, że to, co przez lata wydawało się oczywiste, wcale takie nie jest. Pojawiło się pytanie, które z prawnego punktu widzenia ma ogromne znaczenie: komu właściwie została przekazana darowizna? Wyłącznie córce, czy jednak obojgu małżonkom?

To zaskakujące, jak często podobne sprawy trafiają do sądu. Wiele osób wychodzi z założenia, że skoro pieniądze zostały przekazane w trakcie małżeństwa, automatycznie stają się częścią majątku wspólnego. Tymczasem przepisy mówią nam coś zupełnie innego. Co do zasady darowizna otrzymana przez jednego z małżonków należy do jego majątku osobistego, chyba że darczyńca wyraźnie postanowił inaczej.

Problem polega na tym, że życie rzadko wygląda tak przejrzyście jak przepisy. Pieniądze trafiają na wspólne konto, z którego opłacany jest wkład własny do mieszkania. Część zostaje przeznaczona na remont, część na spłatę kredytu, a po kilku latach nikt już nie pamięta, która złotówka pochodziła z darowizny, a która z wynagrodzenia za pracę.

Najbardziej poruszające w takich sprawach jest jednak coś zupełnie innego. Rodzice przekazując swoje oszczędności nie zastanawiają się nad rozwodem dzieci. Nie myślą o podziale majątku ani o przyszłym procesie sądowym.

Chcą po prostu pomóc.

Często są to pieniądze odkładane przez kilkadziesiąt lat, rezygnacja z własnych marzeń, z wakacji, z nowego samochodu czy remontu domu. Wszystko po to, aby ich dziecko miało łatwiejszy start.

Dlatego zawsze powtarzam, że dobrze przygotowana umowa darowizny nie jest wyrazem braku zaufania do najbliższych. Jest formą ochrony całej rodziny przed problemami, które mogą pojawić się wiele lat później. Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej sporów nie wynika ze złej woli, lecz z przekonania, że „przecież wszyscy wiedzieli, o co chodzi”. Niestety, przed sądem nie wystarczy powiedzieć, że coś było dla wszystkich oczywiste. Trzeba to jeszcze udowodnić.

Jestem ciekawa, ilu z Was zastanawiało się kiedyś nad tym problemem. Gdyby dziś Wasi rodzice chcieli przekazać Wam pieniądze na zakup mieszkania albo budowę domu, czy wiedzielibyście, jak zrobić to w sposób, który nie pozostawi żadnych wątpliwości za dziesięć czy piętnaście lat?

Jeżeli znacie osoby stojące właśnie przed zakupem mieszkania lub planujące przyjąć od rodziny większą darowiznę, udostępnijcie ten wpis. Być może dzięki kilku prostym decyzjom podjętym dziś uda się uniknąć bardzo trudnego procesu w przyszłości.

Jak zawsze trzymam kciuki za Wasze przemyślane kroki prawne. 😊

Adwokat Agnieszka Juchno-Marcjan